"Pocałunki we śnie"
Wczoraj me myśli błędne, rozwiane
od czułych gestów łóżkiem pachnących
zbłądziły w mroku do Twojej twarzy,
by zakosztować Twych ust gorących.
Najpierw me wargi musnęły Twoje
z lekka, jak motyl co kwiaty trąca.
Ty mi oddałeś smak wargi Swojej,
dotykiem ciepłym jak promień słońca.
I tak bawiliśmy się oboje
w ciemnościach nocy , pośród nagości.
Ja pocałunków zbierałam żniwo.
Księżyc zazdrościł nam tej czułości.
Oddechy nasze, szybkie i płytkie
po łyk powietrza co rusz sięgały.
Piersi me falą zmysłów niesione,
to się wznosiły, to opadały.
Usta me w Twoich tonęły głębiej.
Cała zapadłam się w Twoją miłość.
Gwiazdy spadały wśród namiętności.
Szkoda, że tylko mi się to śniło... ;((((((
niedziela, 13 września 2009
piątek, 28 sierpnia 2009
Mam tylko Ciebie
Mam tylko Ciebie….
Oczy piekące od wylanych łez
nie ma Miłości… już nastał jej kres!!!
Smutne jest życie samotnika.
Nikt nie odpina mi stanika…
Ni nawet myślą swoją ciała
już nie dotyka, choć bym chciała.
Wystarczy tylko podać rękę,
albo… napisać mi piosenkę,
bym się z martwoty otrząsnęła,
radości życia haust łyknęła.
Niewiele mi do szczęścia trzeba:
gwieździście piękny skrawek nieba,
a pod nim ja… ON obok mnie
i będzie cudnie, jak we śnie.
Gdzie jesteś książę ??? Zbudź mnie już.
Zdmuchnij z mych wspomnień czarny kurz.
Uchwyć mą rękę, przytul mocno,
niech spod stóp naszych kwiaty rosną.
Niechaj z nas każdy to poczuje
jak Miłość z wolna w nas kiełkuje…
Nie płoszmy jej … natrętnym gestem.
Mam tylko Ciebie… i ja jestem !!!
Oczy piekące od wylanych łez
nie ma Miłości… już nastał jej kres!!!
Smutne jest życie samotnika.
Nikt nie odpina mi stanika…
Ni nawet myślą swoją ciała
już nie dotyka, choć bym chciała.
Wystarczy tylko podać rękę,
albo… napisać mi piosenkę,
bym się z martwoty otrząsnęła,
radości życia haust łyknęła.
Niewiele mi do szczęścia trzeba:
gwieździście piękny skrawek nieba,
a pod nim ja… ON obok mnie
i będzie cudnie, jak we śnie.
Gdzie jesteś książę ??? Zbudź mnie już.
Zdmuchnij z mych wspomnień czarny kurz.
Uchwyć mą rękę, przytul mocno,
niech spod stóp naszych kwiaty rosną.
Niechaj z nas każdy to poczuje
jak Miłość z wolna w nas kiełkuje…
Nie płoszmy jej … natrętnym gestem.
Mam tylko Ciebie… i ja jestem !!!
środa, 26 sierpnia 2009
Ballada o wędkarzu i nie... zwykłej rybce ;)
Ballada o wędkarzu i nie... zwykłej rybce.
Niby człowiek – men znudzony
przez rutynę życia
znalazł sobie git odskocznię
dla nudy zabicia.
Nie, nie… w jego dawnym życiu
nic się nie zmieniło.
Zabawiał się cicho, skrycie,
bo to go kręciło.
Karmił swoją męską próżność
sprytnie ( choć non sapiens).
Wpierw zarzucał lekko haczyk,
pewien, że coś złapie.
Znał się gość na rzeczy:
czule i zachwytnie
nęcił płotki, brzany
i łowił perfidnie.
Tak jedna rybeńka
przynętą zwabiona
wpadła prosto w jego
(otwarte ramiona???? NIE!!!)
pokręcone ego.
Miast puścić ją wolno
lub łów skonsumować,
ten wolał z haczyka
rybki nie zdejmować.
I tak sobie dyndała
zahipnotyzowana
słów pachnących łąką
pochlebstw tego pana.
Z haczykiem, co dławił
na wędce się wiła
lecz mimo cierpienia
ciągle była MIŁA.
Czasem, kiedy trzeźwo
przecierała oczy,
marzyła, by znowu
móc do wody wskoczyć.
Lecz homo… non sapiens
egoizmu siłą
trzymał ją uparcie,
bo było mu MIŁO.
Skupiony na sobie,
bez empatii resztek.
-Nie spływaj!!! - powiadał
-Potrzebna mi jesteś!!!
Pośród ciała wicia,
czasem ostrym tonem,
bywało, że dała
strzała w twarz ogonem.
Lecz wędkarz urokiem
znów ją zauroczył,
bajerem omamił
i zamydlił oczy.
Pewnie by tak tkwiła
na wędce, przez wieki…
Lecz odkryła w sobie,
że ona to REKIN!!!
Z wędki się natychmiast
uwolniła żwawo
i… wędkarz zakończył
żywot jatką krwawą .
Z tego wiersza płynie
morał dla wędkarzy…
„Nim połów rozpoczniesz
pomyśl, co się zdarzy!!!”
Przestrogę niniejszym
chcę przesłać ( z litości):
„Wędkarzu sadysto
miej się na baczności!!!
Gdy czarujesz słowem
mierz nas swoją miarą!!!
ANI się obejrzysz…
sam padniesz ofiarą;>”
Drugi morał teraz,
moje przemyślenia
dedykuję rybkom,
bo już dość cierpienia:
„Czary wciąż istnieją,
są zaklęte w słowach.
Nie dajcie się rybki
wędkarzom czarować!!!”
Niby człowiek – men znudzony
przez rutynę życia
znalazł sobie git odskocznię
dla nudy zabicia.
Nie, nie… w jego dawnym życiu
nic się nie zmieniło.
Zabawiał się cicho, skrycie,
bo to go kręciło.
Karmił swoją męską próżność
sprytnie ( choć non sapiens).
Wpierw zarzucał lekko haczyk,
pewien, że coś złapie.
Znał się gość na rzeczy:
czule i zachwytnie
nęcił płotki, brzany
i łowił perfidnie.
Tak jedna rybeńka
przynętą zwabiona
wpadła prosto w jego
(otwarte ramiona???? NIE!!!)
pokręcone ego.
Miast puścić ją wolno
lub łów skonsumować,
ten wolał z haczyka
rybki nie zdejmować.
I tak sobie dyndała
zahipnotyzowana
słów pachnących łąką
pochlebstw tego pana.
Z haczykiem, co dławił
na wędce się wiła
lecz mimo cierpienia
ciągle była MIŁA.
Czasem, kiedy trzeźwo
przecierała oczy,
marzyła, by znowu
móc do wody wskoczyć.
Lecz homo… non sapiens
egoizmu siłą
trzymał ją uparcie,
bo było mu MIŁO.
Skupiony na sobie,
bez empatii resztek.
-Nie spływaj!!! - powiadał
-Potrzebna mi jesteś!!!
Pośród ciała wicia,
czasem ostrym tonem,
bywało, że dała
strzała w twarz ogonem.
Lecz wędkarz urokiem
znów ją zauroczył,
bajerem omamił
i zamydlił oczy.
Pewnie by tak tkwiła
na wędce, przez wieki…
Lecz odkryła w sobie,
że ona to REKIN!!!
Z wędki się natychmiast
uwolniła żwawo
i… wędkarz zakończył
żywot jatką krwawą .
Z tego wiersza płynie
morał dla wędkarzy…
„Nim połów rozpoczniesz
pomyśl, co się zdarzy!!!”
Przestrogę niniejszym
chcę przesłać ( z litości):
„Wędkarzu sadysto
miej się na baczności!!!
Gdy czarujesz słowem
mierz nas swoją miarą!!!
ANI się obejrzysz…
sam padniesz ofiarą;>”
Drugi morał teraz,
moje przemyślenia
dedykuję rybkom,
bo już dość cierpienia:
„Czary wciąż istnieją,
są zaklęte w słowach.
Nie dajcie się rybki
wędkarzom czarować!!!”
czwartek, 6 sierpnia 2009
Moje rozterki
Chciałam pozostawić ślad swej stopy na Jego piasku czasu… niektórzy nazywają to wspomnieniem.
Przesypał się przez szczelinę klepsydry…
Nie ma po mnie ani śladu… (???)
Przesypał się przez szczelinę klepsydry…
Nie ma po mnie ani śladu… (???)
środa, 22 lipca 2009
Wygrzebane z różnych miejsc...
Duchu! Z gruzów powróciłeś…
Jesteś znowu?! Jak się cieszę!!!
Twe powieki jak z ołowiu,
mówią, że znów śpisz, nareszcie
Ale czy ta, którą widzisz
jest tą, która tu tańczyła???
Jesteś teraz uwiedziony
przez jaskółkę – czarny brylant.
Naw prostokąt więzi ptaka,
co się zmaga z lękiem swoim.
Ja nie, ja nie jestem taka:
mak wolnością się upoił.
Nie skieruję do katedry
kroków swoich. Bo i po co?
Piękna nie chcę ja przeklinać:
piękno dla mnie siłą, mocą.
Wolę zostać siostrą burzy,
szaleć, fruwać na głowami.
Nie dla mnie więzienne kraty.
Chcę śnić wolność mymi snami.
***
Kubełek wody lodem schłodzony
zakończył wspólne senne marzenia.
Koniec zabawy... cóż moja wina
lecz co minęło bardzo doceniam.
Mak był nachalny dla szepczącego:
o me wyznania się tu potykał,
lecz mimo wszystko ja nadal krzyczę:
" Vivat licentia poetica* !!!"
*)swoboda poetycka dopuszczająca odstępstwa od norm i reguł językowych lub odejście od wierności w opisie faktów.
Jesteś znowu?! Jak się cieszę!!!
Twe powieki jak z ołowiu,
mówią, że znów śpisz, nareszcie
Ale czy ta, którą widzisz
jest tą, która tu tańczyła???
Jesteś teraz uwiedziony
przez jaskółkę – czarny brylant.
Naw prostokąt więzi ptaka,
co się zmaga z lękiem swoim.
Ja nie, ja nie jestem taka:
mak wolnością się upoił.
Nie skieruję do katedry
kroków swoich. Bo i po co?
Piękna nie chcę ja przeklinać:
piękno dla mnie siłą, mocą.
Wolę zostać siostrą burzy,
szaleć, fruwać na głowami.
Nie dla mnie więzienne kraty.
Chcę śnić wolność mymi snami.
***
Kubełek wody lodem schłodzony
zakończył wspólne senne marzenia.
Koniec zabawy... cóż moja wina
lecz co minęło bardzo doceniam.
Mak był nachalny dla szepczącego:
o me wyznania się tu potykał,
lecz mimo wszystko ja nadal krzyczę:
" Vivat licentia poetica* !!!"
*)swoboda poetycka dopuszczająca odstępstwa od norm i reguł językowych lub odejście od wierności w opisie faktów.
poniedziałek, 20 lipca 2009
M.A.K

Literki się wysypały z worka alfabetu,
poturlały się po świecie, trafiły do netu.
Tam stworzyły nick czerwoną barwą okraszony.
Niby zwykłe słowo... lecz "mak" nie jest przypadkowy.
Ania - w środku sobie siedzi. Gdy napis pionowo
z dołu Krasnych barw kolorem, podparta rodowo.
A nad głową zawisł Miłek, dar od męża miły.
To dlatego Ania maczek ma tak dużo siły.
Wszak te skrajne, jak warownia, literki w użyciu,
darem są od najwspanialszych facetów w jej życiu...
Szoda , tylko, żal ogromny, że już nie zobaczy
ani Miłka, ni Krasnego, bo "żyją innaczej" ;(((
niedziela, 12 lipca 2009
Wyznanie.
Taki sobie erotyk....
gdyby słońcem być
nie
to za wiele
jednym jego promieniem
igrać móc po Twojej twarzy
ogrzać Cię i ozłocić
wiatrem
jednym jego tchnieniem
smagać Twoją skroń
gdy, biegnąc , trudzisz się i pocisz
drzewem
albo choćby gałęzią
objąć Cię jak ramieniem,
kiedy z sił opadniesz,
byś do mety dotarł
z okrzykiem : VICTORIA!!!
skrawkiem ziemi zostać
kiedy na niej legniesz wyczerpany
i tysiącem trawy źdźbeł
abyś miękkość czuł pod sobą
i polnym makiem ;)
gdy Twa dłoń po omacku
błądzi od łodygi po kielich,
a ten drżąc zrzuca płatki
rzeki wodą,
co oczyszcza i chłodzi
bys mógł się w niej zanurzyć
z rozkoszą...
wszystkim
czego tylko dotkniesz
i czego zapragniesz
....a jeśli nie wiesz
co to wszystko znaczy
to Ci cicho szepnę
że Cię kocham....
gdyby słońcem być
nie
to za wiele
jednym jego promieniem
igrać móc po Twojej twarzy
ogrzać Cię i ozłocić
wiatrem
jednym jego tchnieniem
smagać Twoją skroń
gdy, biegnąc , trudzisz się i pocisz
drzewem
albo choćby gałęzią
objąć Cię jak ramieniem,
kiedy z sił opadniesz,
byś do mety dotarł
z okrzykiem : VICTORIA!!!
skrawkiem ziemi zostać
kiedy na niej legniesz wyczerpany
i tysiącem trawy źdźbeł
abyś miękkość czuł pod sobą
i polnym makiem ;)
gdy Twa dłoń po omacku
błądzi od łodygi po kielich,
a ten drżąc zrzuca płatki
rzeki wodą,
co oczyszcza i chłodzi
bys mógł się w niej zanurzyć
z rozkoszą...
wszystkim
czego tylko dotkniesz
i czego zapragniesz
....a jeśli nie wiesz
co to wszystko znaczy
to Ci cicho szepnę
że Cię kocham....
Subskrybuj:
Posty (Atom)





